Gej czy dojrzały heteryk?

 

Wieczór kawalerski w pełni. Jemy, pijemy, a ja nawet nie pamiętam teraz jak i kiedy tańczę z chłopakiem. Ściślej mówiąc z bratem mojej przyjaciółki. Obściskujemy się bez krępacji, ale ja zaczynam łapać dyskomfort. Ja gej, którego obkręca chłopak... Boję się. Są wśród nas również tacy niezbyt ogarnięci życiowo faceciki, nie chce dopuścić do żadnych głupich komentarzy. 
-Tobie nie przeszkadza, że tańczysz z facetem? Żadna dziewczyna nie będzie chciała z tobą tańczyć, jak nas zobaczą?- pytam. W domku obok jest wieczór panieński. 
-Nie. A przeszkadza ci to? 
-Mnie nie. -odpowiadam z uśmiechem. Ostatnio z chłopakiem tańczyłem tydzień temu. 
Mówił coś o luźnym podejściu do tego, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć co dokładnie. Kojarzę tylko kontekst, że to dla niego nie jest nic gejowskiego, w sensie odniosłem wrażenie, że jest świadomy swojej orientacji i przez taniec z facetem nie zostanie gejem. 
-Gdybyś nie miał dziewczyny, to bym z tobą zaszalał- pamiętam jak się uśmiechnął, ale oczywiście słowa nie zakorzeniły się w umyśle zbyt długo... 

Zaczął mnie obkręcać, nie pamiętam piosenki, do której się gibaliśmy. To było piękne. 
Przez całą noc przy każdej okazji się macaliśmy. Tak niewinnie, po plecach, potem ręce schodziły na boczki, a kończyły na pośladkach. Nie zgłaszał zastrzeżeń. Ja w pewnym momencie oszalałem i chciałem zaprowadzić go w ciemne miejsce, by przekroczyć pewną granicę. Oczywiście gdy poszliśmy się przejść, usiedliśmy w najjaśniejszym punkcie Ośrodka. Nauczony sytuacją sprzed tygodnia, nie szczędziłem mu pochwał. On mi również, bowiem znamy się długo, a jego rodzina zawsze pyta co u mnie słychać. To miłe, że obcy ludzie są mną zainteresowani. 

Skończyliśmy na jego łóżku. Gdy prawie wszyscy poszli spać nie mogłem się powstrzymać i zacząłem całować go po szyi. Po chwili się pohamowałem, bo przecież nie mogłem mu zrobić malinki aczkolwiek tak bardzo pragnąłem. Potem prawdopodobnie wsadziłem język do ucha, ale też tylko na chwilę. Ciągle ktoś się kręcił. I o dziwo również nie zgłaszał uwag. A na sam koniec końców , prawdopodobnie przez kilka minut, bo po alkoholu czas płynie inaczej, tarmosiłem te jego krótkie blond włosy i delikatnie smyrałem z tyłu głowy, za uszami.  Poprosił żebym przestał, bo zniszczę mu fryzurę. To było słodkie. 

Ta sytuacja była bardziej rozwinięta niż zeszłotygodniowa. Też zostałem poproszony do tańca i mimo że wyglądał na dość giętkiego, miał nieco siły w rękach. Nie pamiętam dialogów, ale było przyjemnie. Trochę się peszyłem, bo miałem świadomość obecności jego dziewczyny. Nie reagowała. 

Nie rozumiem tego. To jest dla mnie za dużo. Może jestem zbyt rozemocjonowany? Dwóch chłopaków mających dziewczyny biorą mnie do tańca, w którym prowadzą. Czy to  ten gatunek młodego pokolenia mężczyzn, który jest świadomy swojej seksualności i nie boi się eksperymentów? Z jednej strony cieszę się. Musi być jakaś przeciwwaga do tych wszystkich męskich samców, do których jak powiesz pa, to już się boją, że przenosisz na nich homoseksualizm. Natomiast mnie jako gejowi zawadza ten stan rzeczy. Jeśli chłopak prosi mnie to tańca, czuję się wyróżniony, ktoś się mną zainteresował. Mam ochotę na więcej, a tu znak STOPu szybko musi być włączony. Myślę nad zaufaniem do mnie. Czy obaj panowie wiedzieli, że nic więcej się  nie stanie? A może powinienem to przełożyć w drugą stronę, jako gej mogę tańczyć z dziewczyną i wiem, że do niczego nie dojdzie? 

Życie jest przewrotne. Heterycy biorą mnie do tańca, a geje nie chcę iść na randkę. Jak tu żyć? 

 

Pisarz

To jest ten moment, w którym chce się powiedzieć „KURWA!”. Są pewne momenty w życiu, które należy wykorzystywać na maksa.  Mogłem poznać bliżej bardzo ciekawe osoby, a pojechałem do domu, całą drogę bijąc się w myślach i skazując na kamieniołomy!
Ale od początku.

 

Miałem zostać w pracy po godzinach, co ostatnio dla mnie było normą. Sam chciałem. Jest to jeden ze sposobów na w miarę znośne znoszenie aktualnej rzeczywistości. Jednak spadek formy jaki zafundowała mi pogoda, okazał się silniejszy ode mnie i musiałem wyjść planowo z biura. Pod koniec odpaliłem fejsa i na wallu pojawił się profil Zygmunta Miłoszewskiego zachęcającego do przyjścia na spotkanie autorskie. Tym razem miał być w roli prowadzącego, przesłuchującego debiutanta Macieja Marcisza.

Jako, że tydzień wcześniej kupiłem ‚Taśmy Rodzinne’, to postanowiłem szybko wpaść do domu po książkę i jechać do Teatru Nowego na Stary Mokotów. O mały włos nie usnąłem na łóżku gdy usiadłem zjeść obiad. Miałem nawet zrezygnować z tego wyjścia, bo padał deszcz, bo chciało mi się spać, bo… bo.. bo… ale w ostatnim momencie dotarło do mnie, że czym szybciej wyjdę z domu, wątpliwości mnie opuszczą. I tak też się stało.

Spotkanie trwające półtorej godziny bardzo szybko mi minęło. Ciekawe pytania prowadzącego i odpowiedzi Marcisza skutecznie się temu przysłużyły.

Przy wyborze książki zaintrygowała mnie jej okładka. Dość kolorowa i z elementami tęczy. Pierwsza moja myśl była tak, ze to kolejna książka o trudnej relacji dojrzewającego geja. Potem przeczytałem opis i nie było w nim ani słowa o geju więc dałem sobie spokój. Obecnie mam parcie na naszą branżową tematykę. Za drugim podejściem w Empiku jednak się zdecydowałem.

Na spotkaniu wyszło na jaw, że pierwotne przemyślenie było słuszne. Cały czas siedziałem niedaleko dwójki pisarzy i obserwowałem Maćka. Mój radar zaczął dawać mi coraz większej pewności mimo że wokół również były bardzo smaczne kąski. Ku mojemu zdziwieniu sam się przyznał i otwarcie mówił o swoim homoseksualizmie. Miałem wrażenie, ze jestem w innym świecie. Jak tytułowy bohater Geja w wielkim mieście… Poczułem się fajnie. Potem okazało się, że byłem prawdopodobnie jedną z nielicznych ‚obcych’ osób, czyli przyszedłem z zewnątrz bez polecenia od znajomego etc.

 

Teraz żałuję, że nie zostałem na piwie. Zaproszenie było kierowane do wszystkich, ale sam nie wiem czemu poszedłem do domu. A to była niepowtarzalna okazja poznać zupełnie nowe osoby, zupełnie z innego świata. Idąc na przystanek ciągle biłem się w myślach żeby zawrócić, ale dałem dupy. Żałuję. To mogło być ciekawe i bardzo wartościowe spotkanie. W kameralnym gronie zawsze raźniej.

Teraz pozostało mi tylko czekać na usunięcie bana z fejsa i w międzyczasie przeczytanie Taśm.

 

 


Oszukaniec

Miałem zasadę, że nie chodzę do łóżka z chłopakami z mojego miasta. Ostatnio złamałem tę zasadę drugi raz w mojej gejowskiej karierze. Drugie nasze spotkanie pokazało jak prawda, to coś wyimaginowanego.

06fa30024_jezeli_chlop_ktory_klamie_jest_klamca

Nie wiem co mnie w nim pociągnęło i skłoniło do spotkania. Chłopiec typu twink, co w ogóle nie odpowiada mojemu typowi, ale gdy zadzwonił i usłyszałem głos, to żagiel drgnął. Na ulicy nie miałbym problemu z rozpoznaniem, że to swój. Poza tym przypomina mi bardzo pewnego Boga płodności z egipskiej mitologii, z którym źle zakończyłem znajomość. Na marginesie dodam, że ja chyba nie potrafię się rozstawać…

Styl chodzenia, maniera mówienia… Na szczęście z charakteru zupełnie inni. Dobrze rucha, to trzeba przyznać. ALE. Mam coś w sobie, że czuje jak ktoś nagina rzeczywistość. Tak było w tym przypadku. Po seksie powiedział o swoim związku. Na dowód pokazał jakiś pierścionek na palcu, który dla mnie wyglądał jak ozdoba kupiona w H&M. Niemniej jednak to mu nie przeszkadza w ruchaniu na boku.

Gdyby miał dziewczynę i pukał chłopców, spoko loko. W ogóle mi to nie przeszkadza. Jednak jak gej zdradza geja, to z chęcią wymierzyłbym jakąś dotkliwą karę. Może kastracja?

Na następnym spotkaniu już go nie miał twierdząc, że są w ‚separacji’, bo ten drugi czuje jak coś się nie układa. Przyznałem przed nim, że wierzę w jego słowa, ale tak naprawdę mam duże wątpliwości co do prawdomówności. Zrobiłem mu dwa testy. Oba oblał. Zarówno na dystans do siebie jak i ten o kłamaniu. Już się więcej nie zobaczymy.

To nie jest mój pierwszy przypadek gdy chłopak zdradza drugiego ze mną. Dowiaduje się o tym po fakcie. Nie, nie mam żadnych wyrzutów sumienia, ale czasem jestem zły. Gdy dopytuje o ich związki i drugie połówki, to milczą albo odpowiadają pół słówkami. Dla mnie jest to po prostu żenujące. Czy jest mi w stanie ktoś powiedzieć, że miłość między mężczyznami ma szansę? Nie wierzę, że każdy zdradza. Przynajmniej nie chce w to wierzyć. Ale gdy spotykasz takich delikwentów na swojej drodze życia, to marzenie o własnej rodzinie kurczy się jak balon, a na samym końcu zostaje zwykły flak.

 

Przeraża mnie ta gejowska obłuda.

Rzeczywisty sen

Pokój był wypełniony ciszą. Wszedłam tyłem, on przodem. Dziękowałem za coś. Nagle stanęliśmy bardzo blisko siebie, objąłem go za szyję. Otworzyłem usta, on też i wsadził swój gigantyczny język. Podskoczyłem i nogami objąłem biodra. Całowanie było namiętne, wszystko wokół topniało. Łapczywie się pożeraliśmy… Nie pamiętam co było dalej, ale gdy rano już się obudziłem i odtwarzałem ten erotyczny sen, zakończyłem go w łóżku.

Całe zajście było bardzo realne. Nie wiem czemu akurat z nim? Jest mężem mojej przyjaciółki. Oprócz łapania jego za pośladki nic między nami nie było. Nawet mnie nie klępnął. Fizycznie jest atrakcyjny. Chociaż czuję jakąś nić porozumienia/swobody? Nie wiem jak to nazwać. Kiedyś straszny homofob, teraz w sumie nie wiem, ale na poprzednich swoich urodzinach dokonałem przed nim coming outu. Mówił o mnie tak pozytywne rzeczy, że nawet się nie spodziewałem…. Ale wszystko było to utrzymane w przyjacielskiej atmosferze. Serio. I taki sen ad hoc.

Dziś w dodatku spotkałem jego młodszego brata, który kątem oka na mnie spoglądął, a w dresach miał taką wypiętą dupeczkę, że mkoje jeansy ledwo kryły krągłości z przodu. pink

Nie czuję żadnych wyrzutów sumienia ani innych dziwnych emocji wobec mojej przyjaciółki, że mam takie sny czy myśli z udziałem jej męża. Dziwne jest to, że ten sen był pierwszym tak realnym i łamiącym granice. Gdy wystepujemy w snach, równie trudno nam jest przełamać pewne granice. Tu wszystko szło bez oporu. Ewidentnie potrzebuję mężczyzny, ale gdzie go znaleźć? 

Fajny ziomek, szkoda że hetero…

Na studiach bywa różnie, a w przypadku gdy każde zajęcia masz z inną grupą, bardzo trudno o zawieranie znajomości. Gdy prawie upłynął semestr, podszedł do mnie i zagadał. Wysoki i szczupły brunet w okularach. Rozczochrane włosy, ciekawy głos. Po prostu jest na czym oko zawiesić i nawet można pogadać. Minęło kilka dni i niestety okazuje się, że hetero….

 

Tak, jestem z tych, którzy zakładają, że facet jest gejem. Nie wiem z czego to wynika. Domyślam się, że z braku stałego partnera przy jednoczesnych dużych potrzebach seksualnych i braku czasu na ich zaspokajanie. Do tego dochodzi spaczony obraz rzeczywistości przez kompleksy i pornosy… Dlatego gdy widzę fajnego faceta, z którym mogę pogadać i nie są to tematy o pogodzie, nie odwraca wzroku co chwilę, zaczyna mi się podobać. W sensie nabieram ochoty na coraz dłuższe rozmowy, spotkanie przy piwie etc. 

Gdy siedzieliśmy na korytarzu, gadaliśmy o życiowych przejściach i niestety objawiła się ta przykra, brutalna prawda, że ma dziewczynę… Niby co to oznacza? No nic. Później w autobusie nadarzył się również temat o dziewczynach i miałem ochotę mu wypalić, że dziewczyny to nudne są, wolę chłopaków, ale autobus się zatrzymał, a koleżka musiał wysiąść. 

Jestem bardzo ciekaw Jego reakcji, ale postanowiłem sobie, że spróbuję przy najbliższej okazji. Z rozmowy wywnioskowałem brak u niego homofobii, ale niestety wszystko może się zdarzyć. Jestem sam w wielkim mieście, na roku jest prawie tysiąc studentów. Niczym nie ryzykuję, a mogę sobie zafundować trochę uśmiechu z reakcji na nieoczekiwany coming out bądź po prostu więcej nie pogadamy. Rachunek wychodzi bardziej na plus. 

Czy moje zachowanie można nazwać homomanią? Skoro jest homofobia, to musi istnieć przeciwieństwo… 

Bogate święta

Święta święta i po świętach zwykło się mówić. Wiele tygodni wyczekiwania i przygotowań, by z utęsknieniem je wspominać. Ja mam tak w tym przypadku. W ciągu tygodnia poznałem czterech bardzo fajnych facetów. Niestety. 

 

Pierwszy, to niski łysy, ale brodaty trzydziestolatek. pisaliśmy od października. Mieliśmy kilkutygodniową przerwę, bo mnie wkurzył pewną wiadomością. Byłem święcie przekonany, że nie odezwie się już, bo zawsze czekał na mnie, nigdy nie zaczynał konwersacji. Napisał. Byłem dla niego chłodny, czułem w sobie wkurzenie, które okazywałem.

Poszliśmy na spacer do lasu. Rozmowa bardzo dobra. Wyręczał mnie w mówieniu, co nawet nie stanowiło problemu. Potem pojechaliśmy za miasto. Tam się dopiero działo… Nie! Seksu nie było. Za to przytulanki i chodzenie za rękę… cudowne uczucie zwłaszcza, że ostatnio taki spacer miałem 4 lata temu. Niestety nie jest skory do częstszych spotkań.

Następny… to był klejnot w koronie. Naprawdę. Początkowo miałem się z nim nie spotkać. Bolała mnie głowa, bo za dużo wypiłem alkoholu i myślałem żeby się spotkać z innym, z którym pisałem od dłuższego czasu. Rozmawialiśmy przez telefon. Ten jego męski głos, aż ciarki przeszły.

Przyjechałem do niego. Spędziliśmy razem 4 godziny rozmawiając na wiele ciekawych tematów. Pokazywał swoje taneczne umiejętności na wielkopolskich scenach, a później zaczął śpiewać. Ach… Całowaliśmy się namiętnie. Doszło do oralu. Ale coś spieprzyłem. Zwrócił mi dwa razy uwagę, a ja niestety jestem nadwrażliwy na swoim punkcie. Do tego doszła wódka i niestety atmosfera zgęstniała. Ostatnia godzina była męczarnią. Z jednej strony chciałem wyjść, bo miałem go dosyć, a z drugiej czułem, że już mi go brakuje. Mimo to nie chciał mnie wypuścić. Zaprosił mnie do siebie. Odpowiedziałem mu żeby nie żartował. Z mojego doświadczenia wynika, że i tak więcej się nie zobaczymy. Trochę go to zabolało.

Ten to też niezły skarb. Spotkaliśmy się na kawę, a koniec końców wypiliśmy po dwa piwa. Odprowadził mnie na pociąg, a ja jego na tramwaj. Pan prawie Doktor literatury. Idealny kandydat do przyjaźni, ponieważ miałbym w końcu z kim rozmawiać o książkach, a w naszych czasach, to trudne by znaleźć czytającego osobnika.

Bardzo uroczy. Prawie całe spotkanie patrzyliśmy sobie w oczy. Tutaj nie było żadnych przytulanek ani całowanek( a szkoda, bo język ma spory) bo w centrum miasta trudno o zaciszne miejsce. Podtrzymujemy jednak kontakt na branżowej stronie.

Ostatni typ misiek, bi  i +/- żonaty. Blisko czterdziestki jeśli już nie po, wiadomo czym więcej lat się ma, to bardziej ten wiek koloryzujemy. Bardzo fajnie całuje. Nie ma dużego, ale czuję, że namiętny seks z nim byłby miłym przeżyciem.

Bombarduje mnie seks układem i wynajmowaniem pokojów hotelowych. Trochę mi głupio mu odmówić, ale z drugiej strony stały seks mógłby mnie odprężyć. Gdy robił mi masaż pleców w samochodzie, to już czułem odpływ stresu, a co dopiero w normalnych warunkach.

 

Nie przypominam sobie żebym miał tyle randek w tak krótkim czasie i w dodatku bez seksu. Może potrzebuję czegoś więcej? Wiecie stres w pracy, stres na studiach i w życiu prywatnym powoduje, że parcie na anal mnie nieco odszedł. Natomiast mam w sobie wzburzony ocean potrzeby całowania i przytulania. Takiego pewnego fundamentu głębszych relacji. Gdyby tę czwórkę złączyć w jeden egzemplarz, który mieszkałby ulicę dalej… Świat nie może być taki piękny, ale bardzo bym sobie tego życzył.

I życzę sam sobie w nowym roku więcej takich pozytywnych spotkań, na których poznam wartościowych ludzi. 

 

Co z tym hetero?

Ciśnienie w jądrach buzowało jak wulkan, co dało się odczuć w głowie. Mimo złego dnia, koniec okazał się dość emocjonujący. Jest coś dziwnego w tym mieście. Niby kilkukrotnie większe od poprzedniego, ale umówić się na seks trudniej. Na odpowiedź na zamieszczony anons trzeba długo czekać. W końcu nadeszła. Szybka wymiana telefonów, kilka smsów, zdjęcia. Na jednym z nich pojawiła się obrączka. Magnes na pasywną pupcię taką jak moja. Męski, z kilkudniowym zarostem. Głos typowo heterycki bez żadnych piszczałek. Gdy mnie posuwał pod pomnikiem żołnierzy radzieckich przy cmentarzu zacząłem się zastanawiać jak to jest.

Przypomniałem sobie definicję orientacji i odniosłem ją do sytuacji, w której się znalazłem. Przecież nie trzeba być gejem aby uprawiać seks z drugim facetem no bo czy gej mający żonę i uprawiający z nią prokreację jest heterykiem? Nie! Orientacja przejawia się w stałym pociągu nie tylko erotycznym, jak w powyższym przykładzie, ale również emocjonalnym i romantycznym.

Najbardziej mnie jednak intryguje co czuje taki osobnik gdy wraca do swojej żony, której wszakże na ślubie obiecywał wierność. Mogę przypuszczać, że nie był to jego jednorazowy skok w bok. A może dominacja nad drugim facetem dodaje mu pewności siebie? Czy zdradzanie może pozbawić człowieka poczucia wyrządzania krzywdy drugiej osobie?

No bo kto?

Kolejny tydzień za Marcinem. Zmęczony fizycznie po przejechaniu ponad 30 km na rowerze dojeżdża powoli pociągiem do swojego drugiego domu. W głowie szumią słowa przyjaciółki „Jak nie Ty to kto?”. Proste, ale jednak dające poczucie uznania. W szczególności teraz, w okresie przejściowym, a w którym nie wiadomo czy będzie miał gdzie pracować i studiować. Czarny scenariusz nie jest łaskawy, ale w końcu kto jak nie on? Tyle rzeczy się zmieniło od początku roku… jak nigdy dotąd. A może wcześniej nie dostrzegał ich tak bardzo?

Za 30 minut wejdzie do mieszkania i będzie na niego czekała… sałatka makaronowa. Pić, jeść, spać i jeszcze pracować, to Jego życie. Mimo wszystko dość smutne.

 

Sałatka była smaczna. Zjadł prawie wszystko. Resztki zostawił na śniadanie.

Powrót

Marcin jak co weekend wracał do swego rodzinnego miasta. Bilet miesięczny na pociąg do Warszawy nie gwarantował siedzenia. Pociąg ruszył z Centralnej, pod względem architektonicznym i czystości, najgorszego dworca z jakiego korzystał.

Dobra – pomyślał- usiądę, najwyżej się przesiądę. Przecież nie będę stał przez 70 minut.

Nie to nie wchodziło w grę w przypadku Marcina.

Po Warszawie Zachodniej, która raczej powinna nazywać się ‚Wschodnia’, rzecz jasna nie ze względu na położenie geograficzne, a standardy tam panujące. Nikt nie wsiadł na miejsce, które zajął. Ale! Ale naprzeciw…

Co za słodycz! -rzekł w duchu. Rowerzysta usiadł naprzeciw. Blond krótkie włosy, czarne brwi jak koszulka w serek na krótki rękaw. Brązowe włosy, owłosione nogi. Luźne kolorowe bokserki, które się pokazały podczas wkładania bagażu na górę, oczarowały Marcina. W sensie wywołały bogate myśli erogenne. W dodatku te malinowe usta… Niezły studenciak. Po ilości naklejek na legitce można wnioskować, że rok może dwa lata młodszy od naszego bohatera.

Pomóc Panu? – zapytał, gdy nieznajomy barował się z walizką. Niestety chyba zbyt cicho, bo nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Speszony swoim wyjściem przed szereg, zadzwonił do przyjaciółki.

-No wiesz, jeśli nie prawo, to filozofia. 

-Czyli masz alternatywę? 

-Jak zawsze. 

 

Widział Jego spojrzenie, gdy opowiadał o swoich planach na najbliższą przyszłość. Nagle kolejna piękna niespodzianka. Wcześniej nie był pewny, ale teraz… zobaczył, jak przemierza przedział. Pragnienie i to dość silne wylało z niego niespodziewane „Cześć„. Łysy, dobrze zbudowany, lecz niższy „kolega” zrobił wesołe oczy, mocno po męsku złapał dłoń i odpowiedział „Cześć„. Zaraz dodał:

-Przypomnij mi skąd się znamy?

Marcin bał się odpowiedzieć. Niespodziewanie jednak odparł:

-Z Playa. 

-A no tak! – uśmiechnął się i poszedł dalej. Jak dobrze się ułoży, spotkają swój wzrok na końcowej stacji.

Nastała niezręczna cisza w słuchawce.

Kto to był? –zaciekawiona znajoma zadała tylko z pozoru łatwe pytanie.

Po chwili musiał coś odpowiedzieć.

-A taki znajomy z salonu, długa historia. – I zmienił temat, bo historia naprawdę długa, ale niezbyt bogata.

 

Łysego kolegę poznał podczas pracy w jednym z marketów. Salon Play mieścił się na pasażu, dlatego często przychodził po śniadanie. Marcin zawsze go bacznie obserwował. Jego mięśnie prosiły się, aby je wypuścić spod koszuli. Z chęcią by im pomógł.

Ta sytuacja trwała miesiące, aż do zmiany pracy. Wtedy Marcin przestał widywać swojego kolegę, bo jednak praca na dwa etaty uniemożliwiała wiele rzeczy.

Obserwował gościa znad przeciwka. Chyba zaczął czuć baczne Marcinkowskie oko na sobie. Wydawał z siebie gesty jakby „oczyszczał twarz”. Był raczej hetero. Niestety! Częsta usterka wśród przystojnych mężczyzn choć kobiety uważają inaczej. Są głupie.

Teraz siedzi w drugim pociągu czekając na odjazd. Niestety „Łysek” prawdopodobnie wysiadł na ostatniej stacji i Marcin go już nie zobaczył.

Siema!

Tyle się wokół nas dzieje, że nie jesteśmy świadomi ile z tego nam ucieka. Te piękne uśmiechy, puszczone oczko w autobusie czy język na ustach w metrze.

Przyglądam się ludziom. To chyba jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie możemy robić. Chcę podobnie jak  Carrie Bradshaw z „Seksu w wielkim mieście” opisywać relację międzyludzkie z mojej normalnie innej strony.

 

 

 

Blog na WordPress.com. Autor motywu: Anders Noren.

Do góry ↑

Zaprojektuj witrynę taką jak ta za pomocą WordPress.com
Rozpocznij